Często zdarza się nam lekceważyć własne pragnienia… bo nierealne do zrealizowania, niepraktyczne, wymagające, drogie lub po prostu wstydliwe. Kiedy długotrwale je olewamy, w końcu przestają dawać o sobie znać. Do czasu… aż dostaniemy jakiś bodziec, który nam o nich przypomni. Wtedy powracają z podwójną lub nawet potrójną siłą. Jak radzić sobie z własnymi pragnieniami, których nie jesteśmy w stanie zrealizować? Postaramy się tutaj odpowiedzieć.


Pragnienia? Do zrealizowania!

No i nie ma co zaczynać od okłamywania siebie i was. A prawda jest taka, że jest bardzo niewiele pragnień, których faktycznie nie dałoby się zrealizować. W rzeczywistości jednak, to my same wmawiamy sobie, że nie damy rady, przez co pragnienie zyskuje u nas miano nierealnego. Podróż do Afryki? Za daleko i za drogo! Wystartowanie w maratonie? Za dużo pracy! Zakochanie się z wzajemnością? Za dużo czasu i cierpliwości! I tak można by wymieniać bez końca… Niezaspokojone pragnienia prędzej czy później dają o sobie znać i mogą być przyczyną wielu chorób psychicznych, np. depresji.


Tutaj jeszcze należałoby wspomnieć o elementarnej różnicy pomiędzy pragnieniem a marzeniem. Otóż marzenie ogranicza się raczej do snucia fantazji na jakiś temat, a pragnienie wynika bardziej z rzeczywistej potrzeby. Można pragnąć wody, miłości, akceptacji, samorealizacji – jest to konieczne do życia i rozwoju. Natomiast marzyć można o locie w kosmos, ale niespełnienie tego marzenia nie sprawia, że zatrzymujemy się w rozwoju lub nie możemy żyć. Oczywiście marzenia mogą z czasem przerodzić się w pragnienia, ale do tego jeszcze długa droga.


pragnienia


Masz prawo realizować swoje pragnienia

Wracając do pragnień – bywają one o tyle trudne, że inni ludzie często ich nie rozumieją. „Jak chcesz wystąpić w festiwalu piosenki, skoro ty nawet nie umiesz śpiewać?” – mówi mama do córki. Lub żona do męża: „Nie uda ci się schudnąć – ty nie potrafisz mniej jeść!”. Inni ludzie bywają dla nas często demotywujący. O wiele łatwiej jest spełniać własne pragnienia, kiedy możemy liczyć na zewnętrzne wsparcie. Niestety życie nie wygląda tak idealnie. Musimy liczyć się z zewnętrzną krytyką wobec nas samych. Liczmy się także z tym, że ludzie, którym samym nie udało się nic osiągnąć, będą podkładać nam kłody pod nogi. Jakże często rodzice podcinają swoim własnym dzieciom skrzydła z powodu własnych kompleksów. Niestety dziecko nie analizuje tego w ten sposób, ale bierze wszystko do siebie i zaczyna wierzyć w to, że naprawdę nie umie śpiewać, biegać czy jeździć na rowerze… pomimo że nigdy nie próbowało! Tego, co już doświadczyłyśmy w dzieciństwie, nie cofniemy, jednak możemy wciąż jeszcze zawalczyć o własną przyszłość. Oczywiście łatwiej jest osobom, które zaczną rozwijanie swojej pasji w okresie dzieciństwa, a nie dorosłości. Ale zdecydowanie lepiej późno niż wcale.


Każdej z nas grają w sercu inne pragnienia. Ustawione są także w różnej kolejności. Dla jednej największym priorytetem może być rodzina, ale dla innej kariera. Nie ma tutaj znaczenia, na czym zależy nam bardziej, ale na pewno nie powinnyśmy słuchać głosu innych ludzi, a własnego. „Jesteś już w takim wieku, że wypadałoby, żebyś założyła rodzinę” – mówią często matki swoim córkom. W rzeczywistości nie ma nic gorszego niż zasugerowanie się tym, co by społecznie wypadało. Organizm każdej kobiety podpowiada inaczej. I jeżeli taka, nie czując w sobie potrzeby macierzyństwa, urodzi dziecko, żeby sprostać potrzebom społeczeństwa, może całą swoją frustrację przerzucić na tę małą, niewinną istotę. Dawniej kobiety usilnie tłumiły w sobie potrzebę rozwoju. Właśnie z tego powodu, iż przyjęło się, że kobieta powinna być wyłącznie żoną i matką. Na szczęście dzisiaj mamy już większe możliwości, by realizować się zawodowo, a i większą wyrozumiałość całego społeczeństwa. To oczywiście nie oznacza, że jeżeli gra ci w sercu potrzeba bycia matką, powinnaś ją porzucić w imię kariery!


Przez chwilę wsłuchajmy się w głos własnych pragnień, zatykając uszy przed tym, co mówią nam społeczeństwo, przyjaciele, rodzina… To my same wiemy najlepiej, co może nas uszczęśliwić. I nie ma nic egoistycznego, jeśli za tym podążymy. Gdyż jedynie będąc człowiekiem szczęśliwym i zaspokajając własne pragnienia, można dopiero uszczęśliwiać innych.