Nie dosyć, że bywa prawdziwą kopalnią pustych kalorii, dodatkowo powoduje szybki spadek cukru we krwi, co z kolei skutkuje ochotą na niezdrowe jedzenie. Jakby tego było mało – powoduje, że organizm wykrywszy we krwi alkohol, przestaje spalać tłuszcz. Może czas więc porzucić spożywanie większych ilości alkoholu, jeżeli marzy nam się zgrabna sylwetka? 

 

Alkohol? Tak, ale z umiarem

Niestety to właśnie alkohol króluje podczas wszelkich spotkań towarzyskich, nie mówiąc o imprezach tanecznych, bankietach i weselach. Mając dużo znajomych, nie sposób odmówić wypicia symbolicznego piwa z jednym czy drugim kumplem. A dobrze wiemy, że mało kiedy na tym jednym piwie się kończy. Prawdą jest, że alkohol rozluźnia i może pomóc w walce ze stresem. Niestety owe „rozluźnienie” ma też swoje złe strony. Po pierwsze przestajemy wtedy dbać o swoje zdrowe nawyki. Rozluźniamy się też pod tym względem, że spożywamy rzeczy, na które normalnie byśmy nawet nie spojrzały. Jesteśmy też bardziej podatni na sugestie innych i trudniej nam odmówić kolejnego kawałka pizzy czy odwiedzenia budki z kebabem.


Zresztą alkohol niestety bardzo wzmaga apetyt. Pomimo że sam w sobie posiada dużo kalorii – sprawia, że szybko odczuwamy głód, a przez to sięgamy po pierwsze lepsze jedzenie. A jak wiemy, nadwyżka naszego dziennego zapotrzebowania kalorycznego jest odkładana pod postacią tkanki tłuszczowej. Aby nie tyć od alkoholu, należałoby nie jeść ani przed piciem, ani w trakcie, ani po jego spożywaniu, ale to niestety wcale nie jest zdrowe, gdyż negatywnie odbija się na wątrobie i żołądku.


alkohol


Wpływ alkoholu na odchudzanie

Czy alkohol w każdej ilości nie sprzyja odchudzaniu? Po spożyciu go w minimalnym ilościach nie powinno się zauważyć efektu uporczywego głodu. Poza tym 1 lampka wina czy piwo to nie jest jeszcze jakaś bomba kaloryczna (piwo posiada podobną ilość kalorii co sok czy czekoladowy baton), także od czasu do czasu nie zaszkodzi. Jednak codzienne jego spożywanie jest absolutnie niewskazane (czasem nawet to 200 nadprogramowych kcal decyduje o tym, że nie możemy schudnąć). No, a co z przysłowiową lampką wina do obiadu, jak to utrwaliło się we włoskiej kuchni i nie tylko tam? Otóż wino wzmaga wydzielanie enzymów trawiennych, dzięki czemu faktycznie przyśpiesza trawienie tłustych potraw. Stąd mała lampka wina (najlepiej wytrawnego – jest najmniej kaloryczne), może nawet sprzyjać naszej sylwetce. Ale kiedy przesadzimy, zadziała jak każdy inny alkohol, a my zrobimy się coraz bardziej łapczywe na jedzenie pod wpływem spadającego nam poziomu cukru we krwi.


Osoby będące na ostrej redukcji całkowicie eliminują ze swojej diety alkohol, podobnie jak słodycze. Jednak jeżeli zależy wam tylko na utrzymaniu formy oraz zachowaniu stałej masy ciała, lampka wina czy nawet to piwo od czasu do czasu nie uczynią z was grubasów. Byleby tylko nie było to za często ani za dużo.


Niektórzy niezadowoleni ze swojego ciała ludzie na pocieszenie sięgają po alkohol. Jednak to najbardziej błędne koło, w jakie mogą wpaść, gdyż alkohol tylko będzie pogarszał ich wygląd. Lepiej wziąć się za siebie i wymienić alkohol na siłownię, a radość z efektów będzie przynajmniej długotrwała. Nawet gdyby w waszym przypadku picie nie powodowało napadów wilczego głodu i tycia, to na pewno dobrze nie działa na zdrowie, więc zdecydowanie lepiej ograniczyć je do minimum.

Komentarze(1)
    • ~Joanna
      28 czerwiec 2017

      Większość znajomych nie wspominając już rodziny odradzała mi zakup Foreverslimu.Ja jednak postanowiłam zaryzykować i teraz nie żałuję podjętej decyzji.Kilogramy spadają a Ci którzy mi odradzali sami kupują i się odchudzają.