To wróg numer jeden, który atakuje niepostrzeżenie, a którego efekty działalności widzialne są jeszcze przez długi okres. Tłuszcz osadza się na narządach wewnętrznych, na tętnicach, powoduje przyrost wagi, cellulit, oponki, fałdki na brzuchu, ale także przewlekłe choroby – jak choćby miażdżycę. A należy wspomnieć, że znajduje się niemal w każdym produkcie spożywczym. Kiedy nie czytamy sklepowych etykiet, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużo tłuszczów, węglowodanów, białek spożywamy. Codzienne wyliczanie kalorii może spowodować szybkie zniechęcenie, frustrację. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego kontrolować i w pełni świadomie podejmować decyzji o posiłkach, powinnyśmy wprowadzić do codziennej diety pogromców tłuszczu – produkty, które przyspieszają metabolizm, ograniczają wchłanianie się szkodliwych substancji. 


Kasza jaglana – pogromca tłuszczu z arsenałem lecytyny

Jak działają pogromcy tłuszczu? Na wiele sposobów. Jedne przyspieszają wydalanie, chronią narządy, inne motywują organizm do wytężonej pracy, jeszcze inne rozbijają tłuszcz na mniejsze cząsteczki, zapobiegając ich przyczepianiu się do naczyń. Do ostatniej kategorii należy lecytyna, której ogromne pokłady odnajdziemy w kaszy jaglanej. Zmniejsza ryzyko zachorowania na miażdżycę, chroni przed powstawaniem kamieni żółciowych, a także zwiększa odporność i poprawia koncentrację. Można ją podać wespół z rybą i warzywami na parze czy jako samoistne danie np. z brzoskwinią lub papryką i grzybami.


Pogromcy tłuszczu w akcji – otręby z błonnikiem

Błonnika i jego właściwości nie trzeba przedstawiać osobom, które miały już do czynienia z dietą odchudzającą. Jego działanie opiera się na pęcznieniu – nabiera on objętości, wypełnia żołądek i sprawia wrażenie większej sytości. Najbogatsze pokłady tego składnika odnajdziemy w otrębach, ziarnach zbóż, warzywach strączkowych, a także w kapuście. Dziennie powinnyśmy spożyć ok. 30–40 g, czyli na przykład niecałe 100 g otrębów czy 150 g fasoli czerwonej.


błonnik to prawdziwy pogromca tłuszczu


Grejpfrut na co dzień

Grejpfruty, pomarańcze czy cytryny – cytrusy to witamina C w czystej postaci, a przy tym jedne z najzdrowszych owoców, o najmniejszej ilości cukrów prostych. Zawierają wiele kwasów, które obniżają indeks glikemiczny, są także nieodzowne w walce z nadwagą. Najskuteczniejszym owocem z tej kategorii jest grejpfrut, który ma w sobie wiele substancji rozkładających tłuszcz. Do tych najbardziej znanych należy L-karnityna, która przemienia tłuszcze w czystą energię, niwelując jego odkładanie się na ściankach naczyń. Specjaliści zalecają, by wprowadzić cytrusy do codziennej diety i zjadać na przykład połówkę grejpfruta przed obiadem.


Brzuszki, pajacyki, a może jogging?

W zakresie żywienia i batalii z tłuszczem pomocne są także: łosoś, chuda wołowina, brokuły, jajka, warzywa strączkowe, jogurty oraz orientalne, ostre przyprawy. Jednak pogromcy tłuszczu to nie tylko produkty, ale także regularne ćwiczenia. Jeśli praktykujemy jogę, możemy wykonać asany prostujące plecy, przyspieszające metabolizm. Wystarczy też krótki codzienny jogging czy proste ćwiczenia rozciągająco-odchudzające; kładziemy nacisk na brzuch, uda oraz pośladki, indywidualnie dopierając zestaw ćwiczeń. Ku przestrodze pamiętajmy też, że w zarówno zakresie jedzenia, jak i aktywności fizycznej – regularność to podstawa, ale co za dużo, to nie zdrowo. Nie poddawajmy się głodówce czy nazbyt wysiłkowym sportom.

Atakujemy tłuszcz! Wystarczą 3 składniki Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1