Często wpisywana w rubrykę z zaletami do CV. Dzieciom od małego w szkole czy domu tłucze się do głowy, że powinny dążyć do upragnionego celu. I owszem – ambicja bywa przyczyną osiągnięcia sukcesów. Ale czy jest oby tylko zaletą? Czasem niestety niesie ze sobą negatywne konsekwencje. Jak ze wszystkim – zdrowej ambicji mówimy: tak, chorej: nie. Dlaczego? Przeczytajcie...


Ambicja, czyli po trupach do celu

To nie jest rozwiązanie. Kiedy nasza ambicja jest tak silna, że nie liczy się z pragnieniami innych, zaczyna być chorobliwie niebezpiecznie. Osiąganie swojego celu kosztem zranienia drugiego człowieka nie jest w porządku. Co innego, jeżeli drugiego rani prawda wypowiedziana prosto w oczy. Na przykład gdy twoi rodzice wyobrażają sobie, że będziesz prawnikiem, a ty oznajmiasz im, że planujesz studia na Akademii Sztuk Pięknych. Jednak oczernianie koleżanki z pracy przed szefem po to, byś ty dostała awans, jest nie fair i nie trzeba mieć jakiś specjalnych zasad moralnych, by stwierdzić, że to, najprościej mówiąc, świństwo. Każdy ma własne sumienie, jednak czasem chorobliwa ambicja pozwala przymykać oko na to, że jest przyczyną cierpienia innych. Na przykładzie chociażby bohatera literackiego – Makbeta – zastanówmy się czy warto dążyć po trupach do celu? On dążył dosłownie. By zdobyć koronę – zabił króla, a potem każdego, kto mógł być ewentualnym świadkiem tej zdrobni. W realnym życiu może nie dosłownie zabijamy w drodze po sukces, ale niszczymy psychicznie inne osoby. Doskonale widać to w środowisku aktorów i piosenkarzy, ale mniej zauważalnie dzieje się to też na co dzień, w środowisku, w którym pracujemy.


Chora ambicja rodziców

To najgorsze, co może przydarzyć się dziecku. Rodzice, którym nie udało się zrealizować własnych pragnień, więc wszystko przerzucają na swoje dziecko. Najlepiej, żeby było lekarzem, jak zawsze marzył ojciec, a do tego archeologiem, jak pragnie matka. Rodzice chcą dobrze dla swojego dziecka, by miało dobrą przyszłość i nie musiało się martwić o pieniądze. Jednak podświadomie ich chora ambicja narzuca na dziecko takie wymagania, którym nie jest w stanie sprostać, przez co często popada w nerwicę, nałogi bądź depresję. Rodzice absolutnie nie robią tego dziecku celowo, ale przez to, że sami nie zaakceptowali swoich niespełnionych marzeń, są przekonani, że dziecko je spełni.


chora ambicja


Bardzo dobrze, jeżeli rodzice pomagają rozwijać dziecku pasje, zapisują je do szkoły muzycznej, do klubu sportowego czy na plastykę. Ale wypełnianie dziecku całego dnia przeróżnymi zajęciami, tak że ledwie co starcza mu czasu na spanie, zwłaszcza jeżeli o to nie prosiło, jest trochę przesadą. W kształceniu dziecka trzeba znaleźć złoty środek. Nie pozwalać, by całymi dniami siedziało przed telewizorem, ale również dać mu odrobinę wytchnienia, czas, w którym będzie mogło po prostu posłuchać muzyki, spotkać się ze znajomymi i poznawać, co naprawdę lubi, a nie co rodzice chcą, żeby lubiło.


Pozwól sobie powiedzieć stop

Dwa kierunki studiów? Praca na 1,5 etatu? Wszystko ok, jeżeli czujesz się na siłach. Ale jeżeli taki stan rzeczy powoduje, że chodzisz przygnębiona, smutna, popadasz w depresję, to może czas z czegoś zrezygnować? Możliwe, że nie chcesz, bo boisz się komentarzy ze strony rodziców, chłopaka czy przyjaciół, że jesteś słaba itp. Ale pamiętaj – oni nie są tobą. Nie każdy człowiek jest zdolny do tego samego. I może nie jesteś w stanie ciągnąć dwóch kierunków studiów, ale za to pięknie grasz na pianinie? Na to z kolei nie starcza czasu twojej przyjaciółce, będącej na dwóch kierunkach. Czy namawiam tu do zmniejszenia własnej ambicji? Absolutnie nie. Namawiam tylko do spojrzenia na własne potrzeby, a nie komentarze z zewnątrz, sugerujące, że coś musisz.

Ambicja – wada, czy zaleta? Ocena: 5/5 Ilość głosów: 2