Nie chodzi wyłącznie o to, że gdy tłum skręca w lewo, to my za nim, ale również o to, że kiedy wszyscy noszą brązowe kozaki do kolan, kupujemy takie same. W dodatku kiedy panuje powszechne przekonanie o tym, że jakaś teoria jest zła, same bez zastanowienia się w tym utwierdzamy. Czy oby tłum ma zawsze rację? Czy ślepe podążanie za tłumem ma swoje uzasadnienie?


Jeśli wejdziesz między wrony...

Bardziej uściślony temat artykułu powinien brzmieć: Dlaczego zamiast indywidualną ścieżką, podążamy za tłumem? Powodów jest kilka, ale najsilniejszy z nich to konformizm – poddawanie się temu, co mówi i myśli większość. Jeżeli znajdujemy się w dużej grupie ludzi, którzy są zwolennikami – załóżmy – tej nieszczęsnej aborcji, to chociaż byśmy miały inne zdanie, to nie przyznamy się otwarcie do niego w obawie przed tym, że większość nas zniszczy. Załóżmy, że w takim tłumie może być więcej przeciwników aborcji niż my, ale nikt otwarcie nie wyrazi zdania, myśląc, że w swoich poglądach jest sam.


podążanie za tłumem


Podążanie za tłumem

Niestety tak działa tłum. Boimy się go zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Zdarza się, że podczas masowych imprez ktoś zostanie dosłownie zadeptany przez tłum. W Polsce miało to np. miejsce w 2015 roku na studenckiej imprezie w Bydgoszczy.


W znaczeniu bardziej metaforycznym może być tak, że ktoś zwyczajnie nie jest w stanie przekrzyczeć tłumu, który przecież wcale nie musi mieć racji. Czasem tak bardzo boimy się konfrontacji z ogromnym tłumem, że wmawiamy sobie, iż przejmujemy jego poglądy… Właściwie rozwścieczony tłum tworzy straszliwą wizję. Ogrom ludzi zebranych we wspólnym celu może wszystko: niszczyć, rujnować, krzyczeć. Może zrobić wszystko, nawet jeżeli nie ma racji i nie idzie w zgodzie z prawdą.


Odejdźmy już od tej straszliwej wizji strajkującego tłumu do zwykłych ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień w pracy, w szkole, na uczelni, na warsztatach i szkoleniach, w końcu w kinach, w teatrach i na koncertach, gdzie szczególnie można zaobserwować wpływ tłumu. Jeżeli wszyscy klaszczą – my też zaczynamy. Z kolei w pracy jeżeli wszyscy pracownicy są skupieni na swoim zadaniu, nie zaczynamy nagle opowiadać historii swojego życia. A jeżeli widzimy, że wszyscy raczej olewają pracę, same nie podchodzimy do niej zbyt poważnie.


Uważnie obserwujemy innych – to, jak się ubierają, zachowują i naśladujemy ich. Nawet przejmujemy czasem ich poczucie humoru. Są żarty, które opowiadamy wyłącznie w jednej grupie społecznej. To całe nasze podporządkowywanie się tłumowi bierze się z potrzeby akceptacji. Stąd osoby, które wyrażają czasem publicznie zdanie odmienne od reszty, mają wysokie poczucie wartości i nie zależy im tak bardzo na społecznej akceptacji jak osobom, które zawsze podporządkowują się tłumowi.


Pamiętaj, masz prawo podążać też swoją własną, indywidualną drogą, wyrażać własne poglądy. Zaś fakt, że myślisz inaczej niż reszta, wcale nie oznacza, że jesteś gorsza!

Dlaczego tak często podążamy za tłumem? Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1