Budzik 6.45. Nie lubi wstawać. Zwłaszcza wtedy, kiedy trzeba wstać do pracy. Po każdej nocy namiętnie sprawdza telefon, jednak jak zwykle okazuje się, że najbardziej kochają ją sieci telefonii komórkowej i banki. Na swój sposób taka miłość też jest urocza. Drzemka pierwsza. Rozmyśla o egzystencji. Drzemka druga. Zastanawia się, kiedy ją ktoś przeleci. Drzemka trzecia. Postanawia ją skrócić i w końcu wstać. Singielka zaczyna dzień.


Singielka - jak wygląda jej dzień?

Udaje się na poranną toaletę – ładuje tony makijażu albo nie daje go w ogóle (szkoły są dwie). Zaparza yerba mate lub inną z doskonałych herbat na ból istnienia. Ewentualnie spożywa coś gotowego. Lekko spóźniona pędzi do pracy. Chociaż czas leci jej pomału, o 16 zastanawia się, jakim cudem "już po".


Sigielka po godzinach

Umawia się z koleżankami na trening lub babskie pogawędki. Nie daj Boże, babskie pogawędki podczas treningu. Postanawia, że w końcu dziś będzie TEN DZIEŃ i zagada do ulubionego trenera. Bezskutecznie. Uznawszy, że zapomniała makijażu, znowu ładuje się na przepełnione dzięki gronu zdesperowanych kobiet zajęcia fitness. Na posiłek potreningowy udaje się wraz z przyjaciółką, pseudodietetyczką, aby wspólnie liczyć kalorie i wylewać żale.


singielka


Singielka wieczorem

Pije mocną kawę na wieczór, stwierdziwszy że i bez niej miewa problemy z zaśnięciem. Próbuje sklecić wiersz o tym, że najlepiej śpi się nad ranem, o umięśnionych pośladach trenera lub o kaloriach, wrednych istotach mieszkających w szafie i co noc zmniejszających ubrania. W końcu stwierdza, że talentu poetyckiego nie ma za grosz i postanawia wstawić na facebooka fotę z dziubkiem. Okazuje się, że dziubek nie wyszedł, jak chciała, więc fotografuje swoje wczorajsze manicure, uznając że paznokcie przyciągną bardziej niż jej twarz.


Pod wieczór ogląda "Seks w wielkim mieście", rozmyślając nad egzystencją. Pije kakao, zastanawiając się, kiedy ją ktoś przeleci. Postanawia wyłączyć telewizor i "dziś iść spać wcześniej niż zwykle", ale jak to w życiu kobiety bywa, pobyt w łazience zjada jej dwie godziny. Kładzie się później niż poprzedniego dnia i przewracając z boku na bok, liczy barany, czyli swoich byłych. Po baranich mękach zasypia, żeby za krótką chwilę znów zadzwonił budzik, pozwalając jej na powtórzenie kolejnego tak uroczego dnia.


Singielka z przymrużeniem oka

To wszystko jak domyślacie się, z przymrużeniem oka i niezbyt dosłowne. Ale może jest w tym jakieś ziarnko prawdy? Czy singielki mają w życiu gorzej? Nie sądzę. Uważam, że równie dobrze można by napisać o typowym dniu z życia mężatki, o jej kłótniach z mężem bez powodu i mrzonkach o lepszym życiu. Z kolei singielka wcale nie musi być tak zdesperowaną i rozpaczającą z powodu bólu egzystencji niewiastą, jak w podanym przykładzie. A może właśnie podany tu przykład pozwoli uzmysłowić sobie, że całe szczęście mamy w naszych rękach, a facet może okazać się dla nas jedynie wisienką na torcie? Ale tort od podstaw pieczemy sobie same... :)

Dzień z życia typowej singielki. Sprawdź, porównaj! Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1
Komentarze(1)
    • ~Ann
      23 kwiecień 2017

      Słaby tekst, zarówno czytany na poważnie, jak i dla żartu...