Chyba żadna z nas nie lubi być wypytywana przez wścibskie ciotki, kuzynki lub koleżanki o swoje zarobki. Niestety często te osoby nie mają wyczucia i spotkania rodzinne stają się dla nich najlepszą okazją do tego, by zadawać tego typu pytania. Co gorsza, później porównują twoje zarobki z ich własnymi, a jeżeli okaże się, że jakimś trafem zarabiasz więcej – już do końca życia musisz się liczyć z ich zazdrością. Oczywiście nie masz obowiązku informowania ich o twoim wynagrodzeniu. Tylko jak z tego sprytnie wybrnąć?


Jak odpowiadać wśród swoich

Jak wiemy – wścibska ciotka nie odpuści, a po odpowiedzi: „to nie twoja sprawa, ciociu” może się poczuć nawet urażona (jakbyś ty nie miała prawa się poczuć urażona za takie pytanie). Jednak najbardziej dyplomatyczna będzie tu odpowiedź w stylu: „zarabiam na tyle, żeby opłacić sobie wszystkie rachunki, ale nie na tyle, by pozwolić sobie na wczasy w Bułgarii, o których od zawsze marzę”. Wszelkie stwierdzenia typu: „wystarczająco”, „w sam raz”, „bez rewelacji”, „przeciętnie” powinny z jednej strony zaspokoić ciekawość wścibskiej osoby, zaś z drugiej strony dać jej do myślenia, że wcale nie chcemy kontynuować tego tematu. Najgorzej jest zacząć zarzucać konkretnymi kwotami (tak na odczepnego), a to dopiero przyciągnie do nas wszelkie pytania: „a od kiedy?”, „a za ile godzin?”, „a na rękę?” itd.


zarobki


Pytania o zarobki podczas rozmowy o pracę

Tutaj pojawia się drugi dylemat. Podczas większości rozmów kwalifikacyjnych zostaje postawione przed nami pytanie: „Jakie są pani oczekiwania finansowe?”. Często boimy się tego pytania i nie umiemy z niego wybrnąć. Chcemy ni to obrócić je w żart, ni spławić pytającego, przez co bardzo niekorzystnie wypadamy w oczach pracodawcy. Najgorsze odpowiedzi, jakich można udzielić na tego typu pytanie, to: „mogłabym tam zarabiać milion złotych” lub: „wezmę tyle, ile państwo mi dadzą”. Jeżeli pracodawca zadaje pytanie o zarobki, to nie po to, by sprawdzić nasze poczucie humoru – tylko żeby dowiedzieć się, na ile same wyceniamy własne umiejętności. I tutaj często boimy się powiedzieć kwoty zbyt dużej, żeby pracodawca nie zrezygnował z nas na rzecz kogoś tańszego.


Z kolei jeżeli powiemy za mało – możliwe, że pracodawca chciał nam zaoferować więcej, ale w takim wypadku będzie nam płacił mniej i na nas przyoszczędzi. Także nie rzucajmy ani minimalną, ani maksymalną kwotą. Jednak w przeciwieństwie do spotkania ze wścibską ciotką tutaj musimy już podać konkrety. Przed udaniem się na każdą rozmowę o pracę, warto zorientować się, ile średnio wynoszą zarobki osób na podobnych stanowiskach do tego, o które się ubiegamy. Przy podawaniu potencjalnych stawek pracodawcy uwzględnijmy zarówno nasze doświadczenie w danym zawodzie, jak i kwalifikacje oraz umiejętności. Jeżeli to jest nasza pierwsza praca, nie domagajmy się niebotycznych sum. Z kolei jeżeli kolejna – wiadomo, że nie będziemy chciały, by nasze zarobki były niższe.


Pieniądze – ludzka rzecz

Nie możemy traktować rozmów o pieniądzach jako tematu tabu, czegoś, co nas przeraża i napawa wstydem. Oczywiście nie każdemu musimy się zwierzać z tego, ile zarabiamy, ale nie dlatego że się wstydzimy, tylko po prostu uważamy, że ta osoba nie musi posiadać tej informacji na nasz temat. Nie bójmy się mówić o pieniądzach, skoro są one dla nas tak istotne.

Jak wybrnąć z niekomfortowych pytań o zarobki? Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1