Kobieta jest jak kwiat róży: piękna i delikatna, nieużywająca przemocy, ale uwaga: potrafi ukłuć. I to aż do krwi. Co ciekawe – nie tylko słowem, jak myślą niektórzy. Siła fizyczna – to atrybut dawniej przypisywany mężczyznom, obecnie coraz częściej szczycą się nim również kobiety. I nie chodzi tu o bokserki czy policjantki – potrzebujące siły i sprawności do wykonywania swojego zawodu. Chodzi o najzwyklejsze kobiety, z jakimi spotykamy się w tramwaju, w pracy, w sklepie... Kobiety są coraz bardziej świadome swojej siły i często nie wahają się jej wykorzystać. A zresztą, przeczytajcie (autentyczne) historie i zobaczcie, jak się to zakończyło.


Epizod pierwszy

Beata tego dnia odbierała dzieci ze szkoły. Wraz z siedmioletnim Adasiem i dziesięcioletnia Julką mieli jak co poniedziałek wstąpić na obiad do pobliskiej restauracji. Jednak Beata wpadła na zupełnie inny pomysł – przyrządzenia obiadu wraz z dziećmi. Weszli do pobliskiego sklepu na szybkie zakupy i kupili duży filet z kurczaka, który mieli przyrządzić według dietetycznego przepisu ze strony kulinarnej. Cała trójka radośnie rozprawiając o tym, czy lepsze do obiadu będą zapiekane ziemniaczki, czy kasza z warzywami, radośnie wkroczyli do mieszkania. I wtedy Beata zdębiała. Jakaś wymalowana blondynka nago siedziała na jej mężu. Gdy zobaczyła, kto przyszedł, szybko zerwała się, porwała sukienkę i szpilki i wybiegła z mieszkania. Natomiast Beata nie czekając długo, zdjęła buta i z całej siły uderzyła męża w krocze, a następnie w twarz. Spadł z łóżka i osunął się na ziemię.


Kobiecie zrobiło się głupio, że dzieci były świadkami tego wszystkiego, czym prędzej zabrała je do innego pokoju. Adaś rozpłakał się. Beata próbowała wytłumaczyć synowi, że tatuś ją oszukał, ale dla chłopaka tak agresywne zachowanie matki było szokiem. Po chwili, gdy weszła do pokoju, jej mąż dalej nieruchomo leżał. Zobaczyła, że z twarzy leci mu krew. Cios musiał być ostry. Pomimo że jej zachowanie było tylko reakcją na zdradę, obudziły się w niej wyrzuty sumienia. Próbowała ocucić męża, w końcu wezwała karetkę. Okazało się, że ból był tak silny, że wywołał omdlenie. Nic poważnego się nie stało, sińce, przecięcie na twarzy i problemy ze wzwodem, które podobno pojawiły się później. Mąż nie podał Beaty do sądu. Wciąż przepraszał za zdradę. Agresję Beaty uznał za zasłużoną. Błagał, by nie występowała o rozwód. Beata zgodziła się na zachowanie pozorów małżeństwa "dla dobra dzieci", choć w rzeczywistości możliwe, że uległa mężowi ze strachu, by jej zachowanie nie wyszło na jaw. Obecnie chodzi na terapię, a dzieci posyła do psychologa. Z mężem mija się w progu bez słowa.


przemoc


Epizod drugi

Kasia uczennica 3 gimnazjum była dosyć nieśmiała. Unikała towarzyskich rozmów. W trakcie przerw trzymała się tylko z jedną koleżanką. Jej wielką pasją były sporty walki, codziennie po zajęciach uczęszczała na kick boxing lub karate. Jednak była bardzo skryta i poza jej przyjaciółką nikt z klasy o tym nie wiedział. Pewnego dnia zdarzyło się, że w ramach matematyki klasa otrzymała zastępstwo z nauczycielem, który nie słynął ze zbytniej asertywności i postanowił dać gimnazjalistom zupełną samowolkę. Kasia zaczęła czytać książkę, którą nosiła zawsze ze sobą. Zaś klasowa "elita" z nudów czy braku rozrywki wymyśliła dosyć głupią zabawę w robienie psikusów komu tylko się da. W ten sposób, wkrótce na głowie Kasi wylądowała kanapka z pasztetem. Cała klasa zareagowała na to widowisko ogromnym śmiechem i robieniem fotek, krzycząc, że fotka wyląduje na instagramie z opisem "pasztet z pasztetem".


W spokojnej Kasi aż się zagotowało i nie myśląc długo, rzuciła się na tych kilku "mądrych" z telefonami, wyrzucając ich sprzęt, a co bardziej znienawidzone osoby darząc ostrymi ciosami. Nauczyciel zareagował, ale Kasia nie miała zamiaru go słuchać, tym bardziej że w obronie poszkodowanych zaczęli występować inni i musiała skutecznie odpierać atak. Po chwili do klasy weszła dyrektorka. Wszyscy ucichli. Kasia została poproszona do gabinetu. Dostała naganę i na nic nie pomogły jej tłumaczenia. Okazało się, że dwóch chłopców z biorących udziału w bójce ma złamane ręce. Kasia została wyrzucona ze szkoły. Jej wściekli rodzice zabronili jej sportów walki. "To niesprawiedliwe. To nie ja zaczęłam" – te teksty nie działały na nikogo. Dziś Kasia chodzi do liceum w zupełnie innym mieście, do rodzinnej miejscowości nie wraca w ogóle. Sama się utrzymuje, nie chce mieć żadnego kontaktu z rodzicami ani z nikim z dawnej szkoły. Oczywiście dalej trenuje sporty walki i nie żałuje, że wtedy zrobiła to, co do niej należało.


Epizod trzeci

Weronika była pewną siebie, ładną brunetką, zakochaną w Pawle jak w nikim. Trzy lata związku sprawiły, że nie widziała poza nim świata. Wspólne wycieczki, imprezy, wspólne mieszkanie. Najciekawsze, że w ogóle się z nim nie kłóciła. Czasem jakieś słowne przekomarzanie – nic poza tym. Toteż bardzo ją zaskoczyło, kiedy pewnego dnia podczas wspólnego sprzątania mieszkania, Paweł nazwał ją "dziwką". Nie puściła tego płazem i zaczęła rozmowę: "Dlaczego tak do mnie mówisz?". "Bo się puszczasz" – odparł chłopak. "Do jasnej cho**ry! Skąd masz takie informacje?" – Weronika była zszokowana, bo żaden chłopak nie urastał w jej oczach do Pawła. Ale ten nie zamierzał jej ani wyjaśnić, skąd takie informacje, ani przeprosić. Napięcie rosło. Weronika pełna wściekłości po raz pierwszy wykrzyczała w jego stronę trzy brzydkie wyzwiska. Paweł chciał uderzyć Weronikę, ale ta w porę się odsunęła. Za to jego zamiar, podniesienie na nią ręki – jego ukochaną kobietę, rozwścieczył ją jeszcze bardziej i z całej siły uderzyła w niego porcelanową wazą, którą leżała w pobliżu. Ta rozbiła się, a chłopak zaczął krwawić. Weronika przerażona zaczęła przynosić mu opatrunki, a on, wykorzystując, że jest blisko, przycisnął ją do siebie i zaczął dusić. Udało jej się uwolnić i uciekła.


Paweł oskarżył ją o pobicie i ucieczkę, na szczęście dobry adwokat Kasi pomógł udowodnić, że była ona broniącą się ofiarą. Paweł uniknął konsekwencji prawnych, gdyż zdiagnozowano u niego chorobę psychiczną. Mimo tego niedługo po tym zdarzeniu poślubił inną kobietę, która kilkakrotnie trafiała do szpitala pobita. Widocznie nie umiała się bronić... Weronika dziś jest singielką i boi się wszelkich związków. Po wielu latach dowiedziała się, że to, że się puszcza, Paweł wymyślił – chciał celowo doprowadzić do zakończenia ich związku, obarczając winą swoją dziewczynę.

Te smutne historie kobiet pokazują, że nie można jednoznacznie ocenić, czy podniesienie ręki na mężczyznę przez kobietę jest dobre, czy też złe. Mimo wszystko warto, by kobiety były świadome swojej fizycznej siły, ale wykorzystywały ją tylko w uzasadnionych sytuacjach.

Historie niewiast, które podniosły rękę na mężczyzn... Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1
Komentarze(1)
    • ~Nowy
      30 lipiec 2016

      Połmała ręce ludziom bo jej zdjęcia robili i się śmiali,nono daleko zajdziemy w wychwalaniu zwykłego bandytyzmu pokroju Ksiulki.Autorka tego tekstu musi być niezwykle prymitywna.