Z krytyką innych ludzi spotykamy się na co dzień. Czy to wśród znajomych, czy na ulicy. Mogą krytykować nas w sposób jawny albo ukryty, tak abyśmy nie słyszały. Krytyka jawna jest bardziej fair, ale i ona czasem może zaboleć. Jak sobie z tym radzić? A może krytyka ma również jakieś pozytywy? 


Krytyka może zniszczyć

Wiadomo, że każda z nas chciałaby być powszechnie lubianą albo chociaż akceptowaną przez innych ludzi. Jednak nikt nie jest idealny i zdarzają nam się w życiu drobne potknięcia. Często zawistni ludzie traktują to jako punkt zaczepny do rozpoczęcia całej fali krytyki na nasz temat. Możliwe, że robią to z zazdrości, albo po prostu denerwują ich nasze poglądy, sposób bycia i określone zachowania. Ludzie bardzo krytyczni są zazwyczaj mało tolerancyjni, co niekoniecznie oznacza, że konserwatywni – mogą być bardzo liberalni, lecz nie tolerować osób ze środowisk prawicowych. Jeżeli często spotykamy się z ich krytyką bądź, co gorsza, dowiadujemy się o niej od znajomych, robimy się coraz bardziej niepewne siebie. Zaczynają narastać wątpliwości, czy oby na pewno jesteśmy fajne, mądre itp. No, a krytykującej osobie często właśnie chodzi o to, by nas zniszczyć, a nasze poczucie pewności siebie legło w gruzach.


krytyka


Jaka krytyka jest nie do zniesienia?

Z krytyką bardzo często spotykamy się w miejscach kojarzonych z konkurencją. Jedną z tych miejsc jest praca. Gdy każdy walczy o lepsze efekty, większe zarobki, wyższe stanowisko, krytyka stanowi rzecz na porządku dziennym. Jednak niestety miejscem słuchania krytyki często okazuje się również dom rodzinny. Nie ma nic gorszego niż gdy miejsce, które powinno kojarzyć się nam z bezpieczeństwem, staje się „wylęgarnią krytyki”. Niestety nieuprzejme, krytyczne uwagi zdarzają się na porządku dziennym też w małżeństwie.


O ile z krytyką w pracy, w szkole, na uczelni, na różnego rodzaju kursach da się jeszcze pogodzić, jako że są to miejsca stresujące – o tyle ciągła krytyka w rodzinie czy małżeństwie jest czymś niepokojącym, a nawet negatywnie wpływającym na nasze zdrowie psychiczne. Jak jej zapobiegać? Najlepiej szczerą rozmową z krytykującymi nas osobami i uświadomieniem im, jak nas to boli. Może i złośliwej koleżance z pracy chodzi o to, by sprawić nam przykrość, ale czy taki cel ma też kochający mąż? Szczera rozmowa z bliskimi osobami ma szansę sprawić, że zaczną pracować nad wypowiadanymi przez siebie pochopnie słowami. A jeżeli uznają nas za niepotrzebnie czepiające się idiotki? To chyba najwyższa pora pomyśleć o ograniczeniu z nimi kontaktu.


A krytyka w dobrej wierze?

Jednak nie każda krytyka ma celu nam zaszkodzić. Istnieje coś takiego jak krytyka konstruktywna. To uwagi, które mają na celu nas budować, czynić lepszymi w swoim fachu. Podobnie jak uczestnicy muzycznych show spotykają się często z krytycznymi uwagami od strony jurorów po to, aby mogli poprawić swój warsztat wokalny – tak uwagi dawane nam od szefa czy współpracowników czasem nie mają nas zdołować, a poprawić wyniki naszej pracy.


Oczywiście wiele zależy od sposobu, w jaki wiadomości zostaną nam przekazane. Może to być sposób obraźliwy, poniżający, a może być uprzejmy i budujący. Krytyka konstruktywna to taka, która nie skreśla nas jako człowieka, ale konkretnie wyjaśnia, co zrobiło się źle. A nam ogromną różnicę robi, kiedy usłyszymy od ważnej osoby, że jesteśmy głupie – a kiedy ktoś nam powie, że do złej rubryki wprowadziłyśmy dane. To drugie brzmi jak szansa na szybką poprawę błędu. A pierwsze – jak nieuleczalna wada. Dlatego same też uważajmy na to, co wypowiadamy w kierunku innych osób. A kiedy usłyszymy krytyczną uwagę, która nie ma w sobie ani grama konstruktywności, powiedzmy wprost nadawcy, że tego typu uwłaczających uwag sobie nie życzymy, ale chętnie dowiemy się, co konkretnie zrobiłyśmy źle.

Krytyka – moc niszczenia, czy budowania? Ocena: 4.5/5 Ilość głosów: 2