Nie jedna z nas wychowała się w rodzinie, w której matka lub ojciec nie byli najbardziej godnymi naśladowania ludźmi. Często myślimy w takich sytuacjach: „ja na pewno nie będę taka jak ona/on”. I tutaj pojawia się problem, gdyż jako dziecko nieustannie obserwujemy dany wzorzec i niezależnie czy on jest dobry, czy zły to koduje się w naszej głowie, zapisuje w pamięci. Dziecko uczy się, naśladując. Jednak gdy jesteśmy dorośli, zupełnie podświadomie naśladujemy te zapisane za młodu złe wzorce.


Dlaczego powielamy złe wzorce?

Może to objawiać się na dwa sposoby. Albo, pomimo tego że nie chcieliśmy – robimy dokładnie to, co nasz rodzic. Dla przykładu: matka była alkoholiczką. My to absolutnie potępiamy, ale nie wiadomo jakimi drogami lądujemy przy butelce, co bardzo szybko nas wciąga. Druga opcja, to że za wszelką cenę nie chcemy robić tego, co rodzic, więc lądujemy na drugim końcu skrajności. Na przykład, nasz ojciec był zatwardziałym konserwatystą, miał bardzo rygorystyczne wychowanie, zmuszał nas do chodzenia do kościoła itp. My staramy się nie powtórzyć tego wychowując własne dzieci i tak bardzo chcemy tego uniknąć, że nim się orientujemy, widzimy, że pozwalamy dzieciom kompletnie na wszystko – nie mają żadnych zasad moralnych, przez co córka w wieku 14 lat zachodzi w ciążę, a 16 letni syn siedzi w poprawczaku.


złe wzorce


Co więc zrobić?

Po pierwsze, uświadomić sobie, że nawet najgorszy rodzic miał jakieś zalety. Jeżeli nasz rodzić był od czegoś uzależniony, szukajmy zalet, które objawiały się w okresie trzeźwości/wstrzemięźliwości, czyli kiedy był naprawdę sobą. Całkowite zanegowanie swojego rodzica prowadzi właśnie do powielania wzorców jego zachowań lub odwrotnej skrajności, co też nie jest dobre. Natomiast jeżeli rozsądnie przemyślimy, że nasza matka miała takie i takie zalety, ale w tym i tym się pogubiła, będziemy mogły się skoncentrować na powielaniu jej zalet. A wtedy pozbędziemy się lęku, żeby za wszelką cenę nie powielać jej złych zachowań, a nic innego jak właśnie ten lęk prowadzi nas do zguby.


Musimy też przestać utożsamiać się z własną matką czy ojcem. Jesteśmy innymi ludźmi, mamy swój sposób myślenia, swoje talenty. Przestańmy się obawiać powielania tamtym wzorców… Jeżeli cały czas o czymś myślimy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że to przywołamy. Dlatego cieszmy się z tego, kim jesteśmy i wykorzystajmy to najlepiej jak umiemy.

Nie chcę być jak matka, czyli dlaczego naśladujemy złe wzorce Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1