Jesteś matką dorosłego dziecka, które nie pracuje, nie studiuje, właściwie nic pożytecznego nie robi, a cały czas jest na twoim utrzymaniu? Czasem brakuje ci do tego sił, ale nie wiesz, jak powiedzieć swojemu własnemu dziecku, że czas opuścić rodzinne gniazdo? Może najwyższa pora, by w końcu pozbyć darmozjada?


...i naprawdę mam nazwać go darmozjadem?

Z jednej strony czujesz się wykorzystywana, ale z drugiej nie chcesz okazać się złą matką i wyrzucić na bruk dziecko, które być może nie poradzi sobie w życiu. Czujesz się winna jego złego wychowania, ale jednocześnie ogarnia cię bezgraniczna wściekłość na swojego, jak go w myślach nazywasz – darmozjada. Próbowałaś już wielu rozmów, ale żadna nie przynosi oczekiwanego rezultatu. Twojego dorosłego dziecka nie rusza sumienie, że nie zarabia, skoro tak trudno jest znaleźć pracę. Zazwyczaj to synowie bywają największym ciężarem, gdyż córki nawet jeżeli nie pracują zawodowo, to często pomagają chociaż w obowiązkach domowych.
Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Jeżeli rozmowy faktycznie nie pomagają – próbowałaś ich, ale nie przynoszą oczekiwanego rezultatu – możesz wykorzystać jedną z poniższych możliwości.


Ostre granice

Prawnie nie masz obowiązku utrzymywać nieuczącego się, dorosłego dziecka. Możesz otwarcie dać mu miesiąc na znalezienie sobie pracy i mieszkania, a po tym czasie wyrzucić jego rzeczy i wymienić zamki. To drastyczny krok w stosunku do własnego dziecka, ale czasem tylko takie przynoszą efekt. Zwłaszcza jeżeli ktoś jest zatwardziałym leniem, potrzebuje poczuć przed kimś respekt, żeby wziął się za siebie.


darmozjad


Podstęp, czyli projekt darmozjad

Możesz poprosić któregoś z twoich znajomych, którego nie zna twoje dziecko, aby udawał osobę zainteresowaną wynajęciem mieszkania. Następnie oznajm dziecku, że nie macie pieniędzy i musicie wynająć mieszkanie, żeby wpadło kilka groszy. Ty możesz na jakiś czas przeprowadzić się do swojej matki czy przyjaciółki, zaś dziecko postawić przed faktem opuszczenia mieszkania i znalezienia sobie czegoś. Wtedy nie będziesz z nim wchodzić na wojenną ścieżkę, a ono zostanie postawione przed faktem dokonanym. Pomysł spisze się, jeżeli twoje dziecko nie zwęszy podstępu, w którego będzie musiała wtajemniczyć znajomych deklarujących ci pomoc.


Wysłanie do konkretnej pracy

Nie jest to dobry pomysł o tyle, że wciąż nie uczy samodzielności – ale czasem może stać się jedynym rozwiązaniem. Polega na tym, żebyś sama znalazła dla swojego niepracującego dziecka pracę i przymusowo wysłała je do niej na zasadzie: albo idziesz do tej pracy i mieszkasz ze mną, albo wynosisz się z domu. Wtedy nie będzie już miało na swoją obronę argumentów, że nie może znaleźć pracy. Przez pierwsze miesiące może was obowiązywać umowa, że dokłada się do rachunków i zakupów, jednak po czasie możesz mu pomóc w znalezieniu mieszkania do wynajęcia i podobnie jak do podjęcia pracy – zmusić do przeniesienia się „na swoje”.


Nic nie działa?

Jeżeli nic, ale to nic nie jest w stanie sprowokować twojego dziecka do rozpoczęcia samodzielnego życia, zastanów się, czy oby nie jest ono ofiarą jakiegoś nałogu lub nie choruje psychicznie. Tego typu rzeczy znacznie utrudniają podjęcie pracy i rozpoczęcie samodzielnego życia. Jednak to nie powinno być wytłumaczeniem dla twojego dziecka, że może być darmozjadem do końca życia, ale powinno stanowić główny argument do podjęcia leczenia. A z tym im dłużej się zwleka, tym jest trudniej. Także zacznij działać już teraz!

Jak wyrzucić darmozjada? Trudna droga do samodzielności Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1