Niezależnie od tego, czy bardziej uważacie siebie za kobietę światową, kobietę biznesu, matkę karierowiczkę, czy po prostu za zwyczajną kurę domową – nie zaszkodzi wam przeczytać historii Teresy, która zapomniała już, że jest w ogóle kobietą, tak bardzo zatracając się w domowych obowiązkach. Jak kura domowa spędza dzień?


Historia Teresy

Godzina 5:30 to standardowa godzina mojej pobudki. Dlaczego… skoro cały czas siedzę w domu? Otóż śniadanie dla rodziny się samo nie zrobi. Dzieci na 8 idą do szkoły, mąż do pracy, trzeba je ubrać, uczesać, spakować im kanapki. Najmłodsza Amelka zostaje ze mną. Nie posyłam jej do przedszkola, skoro ma możliwość spędzać czas z mamą. Czasem wraz z małą odprowadzamy dzieci do szkoły, a następnie udajemy się na zakupy obiadowe. Potem robienie obiadu, pranie, odkurzanie i zabawy z Amelką. Gdy wraca pozostała dwójka, trzeba nałożyć im obiad i dopilnować, by odrobili lekcje. Czasem zdarza się, że po południu wpadnie na kawę któraś z koleżanek. Z jednej strony to zawsze jakaś odskocznia, ale z drugiej jak pomyślę, ile w tym czasie mogłabym wykonać obowiązków... myślę sobie, że lepiej byłoby nie mieć gości. Mycie naczyń, prasowanie, przygotowanie kolacji, potem kąpiel i usypianie dzieci. W końcu mam chwilę dla siebie. Ale zazwyczaj i tak wtedy okaże się, że czy to podłoga niepościerana, czy kurze zalegają od tygodni na półkach. Czasem po 24 wezmę do ręki jakąś dobrą lekturę, ale zazwyczaj jestem tak padnięta, że zasypiam podczas czytania.


kura domowa


Być kurą domową

Czyli siedzę cały czas w domu, a śpię po 5 godzin? Oj, tak to byłoby dobrze. Zazwyczaj w środku nocy płacze Amelka, albo coś złego śni się pozostałej dwójce i przybiegają do łóżka. A mąż? On pracuje do późna, wraca zmęczony, musi odpocząć. Jest w stanie coś pomóc wyłącznie w weekendy, ale to i tak zazwyczaj sprowadza się do jednorazowego umycia naczyń. Gdy zaczynam z nim dyskusję, twierdzi, że siedzę cały czas w domu, a on pracuje i utrzymuje całą rodzinę i żeby nie robić awantur bez powodu. Faktycznie, chyba wolę zajmować się wszystkim sama niż z nim rozmawiać. Po co to piszę? Czy się żalę? Nie o to mi chodzi. Pragnę raczej uświadomić tym wszystkim, którzy twierdzą że mają najgorzej w życiu – że czasem osoby sprawiające wrażenie szczęśliwych wiodą monotonne, szare życie, pełne ciężkiej pracy, przepełnione brakiem snu i płaczem dzieci.


Koleżanki uważają, że mam życie usłane różami: siedzę w domu, mąż na mnie zarabia. Tymczasem chciałabym czasem gdzieś wyjść, odetchnąć, choćby do pracy. Czy nie mogę? Nie mam wykształcenia do żadnego zawodu, a mąż zarabiający dosyć sporo wyśmiewa wszelkie dorywcze prace. Czy długo tak jeszcze pociągnę? Liczę, że wkrótce dzieci zaczną sobie radzić same, a ja w końcu znajdę czas by czytać ulubioną lekturę. Teresa, lat 38.

Z listu Teresy wynika, że kura domowa wcale nie ma łatwego życia, a nieustanne siedzenie w domu to żaden powód do radości. A może wy podzielicie się nami swoimi spostrzeżeniami na temat podobnego lub też całkiem odmiennego stylu życia?

Z pamiętnika kury domowej, czyli praca 24/7 Ocena: 1.1/5 Ilość głosów: 185
Komentarze(13)
    • ~nicka
      21 marzec 2017

      w takim razie nasuwa się pytanie, po co rodziła pani aż 3 dzieci?

      • ~nick
        21 marzec 2017

        bo może tyle chciała? przecież to nie ma nic do rzeczy

        • ~anch
          21 marzec 2017

          to chyba nie masz dzieci, ja mam tylko jedną wspaniałą córeczkę, która jest największym szczęściem w moim życiu i też nie jest lekko, może to zła organizacja mojej pracy, a może "zmęczenie materiału", bo ileż można żyć poświęcając się ciągle rodzinie, dziecku, mężowi i nic dla siebie, to jest męczące. Mój mąż też do późna pracuje fizycznie i rzadko pomaga w obowiązkach domowych, czas na lekturę znajduję tylko wtedy gdy dziecko jest u teściowej, choć nie jest też to dla mnie najlepsze wyjście. A Twoje pytanie "po co rodziła Pani tyle dzieci?" myślę że u tej Pani tak jak u mnie, dziecko to największe szczęście w życiu, ktoś dla kogo warto być, nie ważne jak mi źle, nie ważne co się dzieje na innych aspektach życia, jest ktoś kto mnie potrzebuje, kto mnie kocha bezwarunkowo i ja mogę dać tej małej istotce tę miłość, to wspaniałe uczucie i nie warto z niego rezygnować, po pmimo trudności dnia codziennego

        • ~nicksięzmył
          21 marzec 2017

          Wszystko ma swoje plusy i minusy, przecież kobiety pracujące poza domem też robią śniadania, obiady kolacje, piorą, sprzątają i prasują... nikt nie mówił, że życie będzie proste :)

          • ~xxx
            4 kwiecień 2021

            No to proste: Idziesz do racy i wynajmujecie opiekunkę. Albo w 1 albo w 2 strone.

            • ~asd
              4 kwiecień 2021

              To jest chyba kwestia optymalizacji... aktualnie mieszkam na zleceniu sam, i ogarniam mieszkanie 50m samemu. I nikt nie narzeka że jest brudno :D

              Nie mam dzieci, to fakt, dużo mniej roboty. Ale za to mam pełen etat plus własną działalność. Plus do tego ogarnianie mieszkania. Da się i nie narzekam, ba, mam wciąż sporo czasu na jakąś rozrywkę. Ale wymaga to paru sztuczek.

              Codziennie odkurzanie?
              Może kupić roombę? Nie jest dokładna, ale robi niesamowitą robotę jeśli chodzi o ogólne zmniejszenie ilości kurzu w domu. Wtedy raz na tydzień wystarczy ręcznym odkurzaczem przejechać kąty i zakamarki.

              Pranie - serio, codziennie? Nawet jeśli:
              - wrzucenie do pralki zajmuje 3 minuty
              - rozwieszenie wsadu jednej pralki 5 minut
              - prasowania można całkowicie uniknąć lub zmniejszyć jego ilość, jest mnóstwo ubrań których się nie prasuje i wyglądają dobrze.

              Robienie obiadu - polecam robić obiady dwudniowe. Przykładowo, spaghetti, risotto i wiele innych dań jednogarnkowych smakuje wspaniale zarówno pierwszego jak i drugiego dnia. Należy więc np w poniedziałek zrobić jedno danie, we wtorek drugie, w środę dokończyć poniedziałkowe a w czwartek wtorkowe. Jeśli do tego dla urozmaicenia raz w tygodniu zamówisz obiad z pyszne czy pizzaportalu, to też nic się nie stanie a zaoszczędzisz minimum godzinę. Wliczając sprzątanie, ten akapit odzyska dla Ciebie przynajmniej 5-6 godzin tygodniowo.

              Męża trzeba zagonić do roboty! Sorry, ale cały dzień pracy to żaden argument. Pracuję cały dzień a potem siadam do działalności i mimo to ogarniam mieszkanie. Jest masa prac w domu które nie są męczące, ale zrobić je trzeba. Przychodzi mi na myśl chociażby mycie prysznica gdzie to jest dłubanie tych takich zakamarków. Albo można pranie składać czy robić, nie jest to fizyczna robota jak ręczne odkurzanie.

              Na dzieci nie pomogę. Ale roomba, dwudniowe obiady, faktyczna pomoc męża - wszystko to powinno odratować z tygodnia przynajmniej kilkanaście godzin czasu dla Ciebie!

              • ~Mąż
                4 kwiecień 2021

                Jak się w życiu nie pracowało, to rzeczywiście taka konfrontacja może być bolesna.

                • ~eol
                  4 kwiecień 2021

                  wszystkich tych cwaniaków wymądrzających się jak to kobiety z gromadką małych dzieci mają wspaniale - jch partnerki powinny zostawić z dziećmi - syf i malaria

                  • ~kasztanowiec
                    4 kwiecień 2021

                    Ta kobieta jest nie zorganizowania skoro potrzebuje tyle czasu (od 5:30 do powiedzmy 7:00) na przygotowanie tego śniadania i dzieci do szkoły. Po drugie czy ona rzeczywiście odkurza i robi pranie codziennie?? Po trzecie niech kobieta zrobi tak jak żony w japonii, które w wolnych chwilach grają na Forex albo giełdach :) To naprawdę nie jest trudne, a i nie musi inwestować od razu wielkich sum. Troszkę zabawy jej się przyda.

                    • ~Ilona
                      4 kwiecień 2021

                      Co za brednie...
                      zrobienie obiadu to średnio 30 minut. Sama i tak musi coś zjeść. Posprzątanie też z 20 minut. Do tego kolacja... Sumarycznie posiłki z powodu dzieci zabierają może z godzinę więcej niż bez nich. Pilnowanie, by odrobiły lekcje - to ona te lekcje za nie odrabia? Sumarycznie max 4h dziennie z powodu dzieci. Prasowanie - faktycznie: DRAMAT! :D
                      Dorabianie mitologii do lenistwa!
                      Ja robię to samo, co ona a jeszcze pracuję po 8h dziennie (mąż po 12h dziennie) i nie narzekam na brak czasu.
                      Musi się zorganizować i pracować efektywnie!

                      • ~zołza
                        4 kwiecień 2021

                        Ucz dzieciaki samodzielności. Choćby zamiatania, robienia kanapek, sprzątania pokoju.
                        Znam taki kwiatki co dopiero w akademiku ogarnęli jak smaruje się chleb masłem (sic) poważnie.
                        Skoro dzieciaki chodzą do szkoły to i miotłę potrafią trzymać. Zmywanie naczyń to też nie jest fizyka kwantowa, młode szybko ogarną temat że jak ich rzeczy nie są posprzątane to nie ma co liczyć na chipsy, słodycze, czy wyjście do kina.
                        ... I zaraz zaraz ... bo tu coś śmierdzi
                        Mąż wyśmiewa dorywcze prace, ale jednocześnie wypomina że to on przynosi pieniądze i utrzymuje rodzinę.Równocześnie nie kłuci mu się to z wypominaniem że żona siedzi ciągle w domu.
                        A jak w końcu w czymś pomaga to ...pan szanowny głowa rodziny jednorazowo zmywa naczynia.

                        Kobieto coś ty z wiktoriańskiej powieści się urwała?

                        Obiadowe zakupy ??? dzień w dzień? Jest coś takiego jak zamrażarka. Robisz jednorazowo na cały tydzień mielone, krokiety, gołąbki, pierogi, schabowe, czy filety w panierce i mrozisz.
                        Co dzień to tylko obierasz i gotujesz ziemniaki, makaron, kaszę, czy ryż.
                        Warzywa i zredukowany bulion na zupę też można mrozić, tak samo jak bigos, fasolkę po bretońsku,
                        A no i kwestia tego kto trzyma kasę. Wiadomo facet zarabia, ale kto fizycznie opłaca rachunki, robi zakupy, ogarnia faktury za media internet, czynsz, ubezpieczenie domu, opłaty za zajęcia pozalekcyjne dzieci.
                        Jak dobrze rozegrasz sprawę to uzależnisz faceta (bo on pracuje i nie ogarnia)
                        A jak zacznie kozaczyć że sobie poradzi sam.

                        Mamusia zachorowała, muszę się nią zająć, Obiady masz w lodówce, dzieciaki odwieź do szkoły za tydzień czy dwa wracam. Wiem że sobie mój kochany poradzisz tyle razy mi to mówiłeś.

                        Nie minie tydzień za zacznie błagać o twój powrót nawet sanatorium teściowej opłaci.
                        A jak się załamie to przez resztę życia będziesz mu wypominać.
                        Tak wspaniały z ciebie ojciec, ... dzieciaki wszawicy dostały a gary w zlewie pleśń zarosła. Mój ty kochany mężuś.

                        A ja małżeństwo nie wyjdzie na trójkę dzieciaków alimenty tylko znajdź dobrego papugę. jak taki tępy paniczyk liczył na dożywotnią służącą to niech płaci.

                        • ~oskier
                          5 kwiecień 2021

                          lol kobieta pisze że nie wysyła amelki do przedszkola bo ma mozliwość spedzania czasu z mamą SKORO siedzi w domu. a przeciez wystarczy pojsc do roboty i już dziecko takiej mozliwosci nie ma. Ta pani zyje w swoim swiecie zamkniętym na spojrzenia i ocene z boku. Kazdy normlany facet też robi zakupy, pranie, gotuje, nakłada jedzenie na talerz, dopilnowuje zeby wszystko bylo zjedzone, zjada, odnosi talerz do kuchni... taką narracja jest wlasnie tutaj prowadzona. Dobrze, że nie napisała że musi wytrzec sobie tyłek po sraniu... a potem czas na ksiązke, ale tylko 30 minut bo za chwilę trzeba zrobic kolację. Ludzie naprawde zajęci zamawiają jedzenie bo nie mają czasu gotować, Pani rozlozyla podstawowe czynnosci na czynniki pierwsze przezywając kazdy po godzine i potem czasu brakuje.

                          • ~twój NIK
                            5 kwiecień 2021

                            a co ma powiedziec osoba, która zarabia mało bo nie ma wykształcenia i uczy się zaocznie by wyrwać się z tego bagna? wszędzie dobrze gdzie nas nie ma