Zazdrość istnieje, od kiedy istnieją ludzkie relacje. Często bywa powodem kłótni i rozstań. Pomimo że chorobliwa zazdrość do niczego dobrego nie prowadzi, jej szczypta bywa pomocna w utrzymaniu związku. Czasami kobiety celowo wywołują ją w swoich mężczyznach, żeby przekonać się, czy jeszcze im na nich zależy. Zazdrość sama w sobie jest zupełnie naturalna, a nie można uznawać za złe czegoś, co powstaje samoistnie, bez naszej woli. Natomiast złe mogą być skutki zazdrości, to jak za jej sprawą postąpimy. Jej odrobina – sprzyja zabieganiu o drugą osobę. Ale co jeżeli zazdrość przeradza się w chorą obsesję? To może być już niebezpieczne, nie tylko dla samego związku, ale i dla osoby, której dotyczy zazdrość. Mężczyźni "chorzy" na tę chorobę mogą być nieobliczalni w swoich działaniach.


Skąd ta zazdrość

Zazdrość pojawia się w wyniku zagrożenia. Zagrożenia z poczucia, że jakaś inna osoba odbiera nam partnera. Z tym uczuciem mamy do czynienia już od dzieciństwa. Zazwyczaj doświadczają jej jedynaki, którym urodzi się brat/siostra. Czują oni zagrożenie, że rodzice przestaną ich kochać na rzecz nowej istoty. Zazdrość towarzyszy też dzieciom w przedszkolu, kiedy podczas ustawiania się w pary ktoś "odbiera" im ich koleżankę/kolegę. Czują zagrożenie, że nie będą mieli pary, będą odrzuceni przez grupę dzieciaków. Jak widzimy, zazdrość nie jest czymś, co pojawia się dopiero w związkach – ale wtedy odczuwamy ją szczególnie ze względu na silną więź, jaka wiąże nas z partnerem.


Co z tą zazdrością

Dzięki temu, że ludzie bywają o siebie zazdrośni – wiedzą, że im wzajemnie na sobie zależy. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy atrakcyjną mężatką, mającą wielu znajomych i codziennie umawiającą się z innym kolegą. Nie każdą noc spędzamy w domu, czasem zostajemy po pracy na wino z prezesem. A kiedy wracamy do domu, mąż wita nas zawsze z otwartymi ramionami: "Kochanie, jak dobrze cię widzieć". Pomimo że z początku może nam się wydawać, że to scenariusz idealny, w rzeczywistości byłybyśmy zdziwione reakcją męża – niekoniecznie pozytywnie. Jeżeli zależałoby nam na nim, byłoby dla nas denerwujące, że nas w ogóle nie stopuje w koleżeńskich wybrykach. Wręcz zaczęłybyśmy się zastanawiać, czy to on nie spotyka się z kimś, skoro w ogóle nie przejmuje się tym, że nie wracamy na noc. Jak widzimy, zazdrość musi być – jej brak jest nienaturalny, wręcz dziwny i niepokojący.


zazdrość


Ale spójrzmy z drugiej strony. Kiedy jesteśmy nadal tymi samymi atrakcyjnymi mężatkami, ale piszemy do kumpla z pracy, żeby ustalić podział pracy grupowej, a mąż robi nam awanturę, że piszemy z jakimś "lowelasem" i "puszczamy się", nazywa się to już zazdrością chorobliwą. Jest to o tyle złe, że mogłyśmy naprawdę nie mieć żadnych złych zamiarów i nie łączyło nas nic z tym kolegą z pracy, ale kiedy mąż dzień w dzień na nas wrzeszczy, zaczniemy się w końcu żalić temu koledze, który nie daj Boże wykorzysta to i udając wyrozumiałego, skusi nas na seks. Podejrzewanie drugiej osoby o coś, czego nie robi, w najgorszym wypadku może doprowadzić do tego, że w końcu zirytowana nieustannymi podejrzeniami osoba zrobi coś, o co się ją posądza.


Jak rozróżnić zdrową a chorobliwą zazdrość

Najlepiej szczerze porozmawiać z partnerem. Powiedzieć mu, że w tej i tej sytuacji czułyście się za bardzo kontrolowane. Natomiast co do znajomości z tym a tym kolegą, uważacie, że to wy przesadziłyście. W ten sposób dojdziecie do pewnego kompromisu. Wy nie spotykacie się sam na sam z danym znajomym, a on nie sprawdza wam poczty. To wszystko dla dobra związku. Kto złamie obietnicę, ten przyczynia się do pogrzebania związku w gruzach. Jeżeli denerwuje was chorobliwa zazdrość partnera, pierwsze co musicie zrobić, to powiedzieć mu o tym – być może on w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że jego zazdrość jest chorobliwa. W niektórych przypadkach wystarczy, że taki człowiek uświadomi sobie, że przesadza i sam popracuje nad zaufaniem. W innych przypadkach, gdy zazdrość wynika z problemów psychicznych z samym sobą, pomocna może okazać się wizyta u psychologa, a nawet terapia. Podjęcie się leczenia jest o wiele mniej wstydliwe niż chorobliwe śledzenie drugiej osoby z przesadnej zazdrości.


Zranione zaufanie

Kiedy zazdrość pojawia się naturalnie, tak jak złość, smutek czy radość – nie ma czego się obawiać, gdyż równie szybko przechodzi (jeżeli nie ma powodów by ją utrzymywać). Gorzej, jeżeli jest ona wynikiem zranionego zaufania np. w poprzednim związku. Wtedy trzeba zachować szczególną ostrożność. Jeżeli związałaś się z facetem, który został raz zdradzony czy oszukany, musisz liczyć się z tym, że będzie on zachowywał wobec ciebie czujność. Może z czasem jego zranienie się uleczy, ale nie masz co oczekiwać, że od razu obdarzy cię w 100% zaufaniem. Nie ma sensu wtedy robić awantur o to, że wypomniał ci jedno czy drugie spóźnienie. Możesz spokojnie wytłumaczyć mu, że naprawdę były korki i nic przed nim nie ukrywasz. Jednak odpuść wyzywanie go od "natrętnych maniaków" itp. Najbardziej denerwują się ci, którzy mają coś do ukrycia. No i podstawa, to uwierzenie, że miłość jest silniejsza od zazdrości i ta druga przy prawdziwej miłości – chociaż jest, nie ma już nic do powiedzenia.

Chory na zazdrość, czyli gdy pojawia się obsesja Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1