„Nikt mnie nie kocha” – to słynne zdanie wypowiadane jest codziennie przez tysiące kobiet. Pierwsze pytanie, które należałoby im zadać to: „Nikt cię nie kocha, czyli nawet sama siebie nie kochasz?” No i tutaj zaczynają się schody… Wiele kobiet ma problem, by pokochać siebie. A nie kochając siebie, trudno jest wymagać od kogokolwiek, żeby nas pokochał. Zanim więc zaczniecie się rozglądać za potencjalnym kandydatem do miłości, najpierw skupcie się na miłości własnej, która jest podstawą.


Kochaj siebie najmocniej, jak potrafisz

Ale jak to tak, kochać siebie to przecież egoizm! Pewnie wiele osób odezwie się w ten sposób. Ależ skąd! Typowi egoiści to zazwyczaj osoby, które wewnętrznie siebie nienawidzą i pragną tą nienawiść zrekompensować, dając sobie wszystko, co najlepsze i udowadniając sobie za wszelką cenę, że są warci więcej od innych. Prawdziwa miłość własna jest wskazana. Nawet jedno z najważniejszych przykazań w chrześcijaństwie mówi: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. A więc nie bardziej, ale tak samo. I dokładnie to samo mówi psychologia – żeby być w stanie kogokolwiek pokochać, musimy kochać samych siebie. Ale jak to zrobić, kiedy od małego rodzice tłuką nam do głowy, że wszystko robimy źle? Niestety, spora część osób cierpi na zaniżone poczucie własnej wartości. I wtedy pojawia się potrzeba kogoś, kto by nas docenił, pochwalił, pokochał. Jednak to przekonanie jest zgubne. Nie możemy polegać wyłącznie na opinii innych osób. Powinnyśmy czuć się tak samo dobrze ze sobą, niezależnie od tego, czy ktoś nad kocha, czy nie, czy mamy tłum wielbicieli, czy jesteśmy same.


pokochać siebie


Jak pokochać siebie?

Możemy oczywiście zacząć od chwalenia samych siebie, szukania w sobie zalet i opisywania tego, co w sobie lubimy. Ale o wiele skuteczniejszą drogą, by pokochać siebie, jest przyznanie się otwarcie do własnych wad i słabości i zaakceptowanie ich. Nikt nie obiecuje, że to będzie łatwe, ale to pewna prawda, z którą prędzej czy później przyjdzie nam się zmierzyć. Oczywiście nad wadami możemy pracować, ale żeby mieć nad czym pracować, trzeba to coś znać.


Kolejny krok to pozwalać sobie na odpoczynek, relaks, błogie chwile spokoju. Absolutnie nie chodzi o to, żeby robić z siebie lenia, ale jeżeli jesteśmy nieustannie z siebie niezadowolone i chciałybyśmy wciąż wszystko robić lepiej i lepiej – czas, żeby na chwilę uwolnić się od tego ślepego wyścigu i poczuć „tu i teraz”. Wciąż dążymy to tego, by wyglądać lepiej, zarabiać więcej, być bardziej podziwianą. A gdyby powiedzieć sobie: „przecież jest dobrze tak, jak jest!”. Nie umierasz z głodu, ludzie na ulicy nie uciekają na twój widok, nie musisz żebrać o drobne na chleb i nie piszą o tobie oszczerstw w gazetach? To dlaczego nie ucieszysz się z tego, co masz, zamiast biec gdzieś, gdzie może nigdy nie dobiegniesz? Jeżeli chociaż czerpiesz przyjemność z tego biegu – ok, ale jeżeli on tylko cię wykańcza i sprawia, że coraz bardziej nie wierzysz w siebie? Może czas na zmianę?


Daj sobie czas – czas na miłość. Ale na miłość własną. To nie grzech, jeżeli zamiast szukać partnera lub zabiegać o tego, z którym już jesteś długi czas, zadbasz o siebie. Wyjdź gdzieś sama ze sobą, choćby na spacer. Polub chwile spędzane wyłącznie w swoim towarzystwie. W końcu jesteś osobą, z którą spędzasz 100% swojego życia. Możesz mieć pretensje do mamy, siostry, przyjaciółki czy męża, ale te do samej siebie… lepiej jak najszybciej rozwiązać. Przepraszaj samą siebie. Za zaniedbania, za pretensje do siebie o to, że nie jesteś idealna. Powiedz sobie: „możesz być zła, brzydka i głupia, a ja naprawdę cię i tak kocham”. To takie wstydliwe… rozmawiać z samą sobą i jeszcze, co gorsza, zgadzać się na własne słabości. Ale w rzeczywistości tylko to może uczynić cię szczęśliwą i pomoże ci pokochać siebie!

Czy kochasz siebie wystarczająco, by ktoś mógł cię pokochać? Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1