Zazdrość w związku pojawia się zawsze... czy to bardziej, czy mniej uzasadniona. Jest czymś całkowicie normalnym, jednak pytanie brzmi: co z nią zrobimy? Możemy ją zlekceważyć albo poddać się pod dyktowane przez nią warunki, a przez to doprowadzić siebie i drugą osobę do wariactwa. Zazdrość może być dla nas sygnałem, że coś w związku nie gra, ale nie może być motorem do nieprzemyślanego działania. 


Kiedy zazdrość staje się niebezpieczna?

Zazdrość nie jest niczym nowym, bowiem istniała, od kiedy istnieją związki. Jednak być może nasiliła się w ostatnich czasach, w których związek małżeński nie stanowi już tak niepodważalnej wartości jak dawniej. Istnieją również telefony, Internet, portale społecznościowe i komunikatory niestety sprzyjające zdradom i ich ukrywaniu. Nic więc dziwnego, że coraz częściej u wielu ludzi obserwuje się zachowania kontrolne typu: sprawdzanie poczty partnera, przeglądanie historii i sms-ów. Oczywiście nie są to dobre zachowania. Już od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że cudzej poczty się nie czyta i nie powinniśmy przekraczać granicy czyjejś prywatności. Niemniej jednak kiedy w końcu doczekamy się partnera, to zakładamy, że wobec niego tamte prawdy nie obowiązują. Nic bardziej mylnego! Nawet w związku potrzebujemy prywatności i granic. To, gdzie je postawimy i czy nasz partner zechce je uszanować, stanowi o sukcesie bądź porażce związku. Zarówno brak granic, jak i zbyt mały obszar życia, do którego dopuszcza się partnera, negatywnie odbijają się na związku. Dobrze, żeby partnerzy już od samego początku nazwali swoje granice i zaakceptowali te partnera.


zazdrość i kontrola


Kontrola to wynik poczucia zagrożenia

Potrzeba kontrolowania pojawia się, kiedy czujemy się zagrożone. Kiedy sądzimy, że partner może wybrać inną kobietę i nas zostawić. Czasem to wynik zaniżonego poczucia wartości, a czasem nieufnego zachowania partnera. Niezależnie od tego, kiedy jesteśmy zmuszone kontrolować, zastanówmy się, czy taki związek ma sens. Czy związek, w którym nie możemy w pełni zaufać, naprawdę przynosi nam szczęście? Zamiast czasu poświęcanego na kontrolowanie i rozmyślanie nad tym, czy partner nas nie zdradza, mogłybyśmy się zająć swoimi pasjami. Może lepiej dla nas nie mieć nikogo lub poszukać takiego mężczyzny, któremu zaufamy? Być osobą kontrolującą wbrew pozorom wcale nie jest przyjemnie.


A co ma powiedzieć osoba kontrolowana? Nieustanna kontrola partnera sprawia, że irytacja narasta. Nawet jeżeli nie ma nic do ukrycia, czuje żal do partnera o to, że nie potrafi jej zaufać. W końcu czuje, że musi spowiadać się ze wszystkiego, a najmniejsze wyjścia na piwo z przyjaciółmi kończą się awanturami. Jeżeli osoba kontrolująca i kontrolowana nie porozmawiają ze sobą szczerze, ale wzajemnie zaczną siebie atakować, związek bardzo szybko może się rozpaść, niezależnie od tego, czy jest to trzymiesięczny związek, czy trzydziestoletnie małżeństwo.


Każde z partnerów musi powiedzieć o swoich uczuciach i skąd się one wzięły. „Czuję żal do ciebie kiedy mnie kontrolujesz, ponieważ to świadczy o tym, że mi nie ufasz, a przecież miłość powinna opierać się na zaufaniu”, „Kontroluję cię, ponieważ czuje przeraźliwy lęk, że z dnia na dzień mnie zostawisz, gdyż poznasz ładniejszą i szczuplejszą dziewczynę”. Dobrze jest wczuć się w partnera. Tylko empatia może doprowadzić do porozumienia. Pytania typu: „Co mogę dla ciebie zrobić, jak się zachowywać, żebyś zaczął mi ufać?” – mogą naprawdę pomóc. Nie ma też sensu wyzywać partnera za to, że raz czy dwa zajrzał nam w telefon, bo jeżeli nie mamy nic do ukrycia... nic się przecież nie stało. A jeżeli mamy? To coś w tym związku chyba już nie gra? Oczywiście nie powinien był tego robić, bo to nasz prywatny telefon, ale osobiście nie znam związku, w którym by żadna z osób ani razu chociażby przypadkiem nie skontrolowała partnera.


Najlepszym lekarstwem na kontrolę jest zaufanie. Zamiast więc niepotrzebnie skupiać się na tym, jak zlikwidować kontrolę – skupmy się na tym, jak zbudować zaufanie.

Kontrola – koszmar, który zniszczył niejeden związek Ocena: 5/5 Ilość głosów: 2
Komentarze(2)
    • ~Dot
      21 luty 2017

      "Nie ma też sensu wyzywać partnera za to, że raz czy dwa zajrzał nam w telefon, bo jeżeli nie mamy nic do ukrycia... nic się przecież nie stało. A jeżeli mamy? To coś w tym związku chyba już nie gra?" Zgadzam się. Przydatny dla mnie tekst, dzięki :)

      • ~Marcin
        21 wrzesień 2020

        Jakby mi ktoś "raz czy dwa zajrzał w telefon" to przestałby zostać moim partnerem. Nie można tolerować takiego zachowania.