Brak akceptacji ze strony własnego mężczyzny doskwiera wielu współczesnym kobietom. Jak dobrze wiecie, zmieniamy się z czasem i w wieku 40 lat nie wyglądamy jak wtedy, gdy mamy 18. Z kolei mężczyźni zewsząd są karmieni wizerunkami idealnych kobiet. Stąd coraz więcej nie tylko zdrad, ale i kobiet popadających w depresję ze względu na brak akceptacji ze strony własnego męża. Postanowiliśmy zamieścić tutaj historię Łucji jako przestrogę dla wielu kobiet.


Historia Łucji

Nie będziemy na początku zdradzać, kim dziś jest Łucja. Wszystkiego dowiecie się w swoim czasie. Natomiast gorąca prośba: jeżeli sytuacja którejkolwiek z waszych przyjaciółek przypomina tutaj opisaną historię – ratujcie ją. Albo chociaż podeślijcie jej ten artykuł.


Łucja – ładna, wysoka blondynka, wyszła za mąż w wieku 23 lat za mężczyznę, którego znała już od licealnych czasów. Początkowo ich związek zapowiadał się dobrze – oboje to pracownicy wielkich korporacji, ale zapatrzeni w siebie bez pamięci. Nic dziwnego, że wkrótce zdecydowali się na dziecko. Łucja urodziła córkę, pojawiało się coraz więcej obowiązków. Mariusz – mąż Łucji, początkowo jej pomagał, ale później w jego życiu zaczęło pojawiać się coraz więcej zainteresowań: kręgle, siłownia, spotkania z kulturystami, łykanie suplementów i tak dalej…


Kiedy Łucja błagała męża o pomoc przy małej, ten wykręcał się brakiem czasu, po czym zarzucał żonie, że wciąż jest gruba po porodzie, żeby wzięła się za siebie, zaczęła treningi, nawet chciał załatwić jej trenera, ale zmęczona obowiązkami Łucja nie czuła się na siłach, by uprawiać jakikolwiek sport. Zresztą nie za bardzo wiedziała, kto zająłby się wtedy małą, Mariusz robił to bardzo niechętnie. Czas mijał, Łucja posłała córkę do żłobka, a sama wróciła do pracy. Wtedy zaczęło być jeszcze gorzej. Zmęczona po ośmiogodzinnej pracy, musiała zajmować się sprzątaniem, gotowaniem i opieką nad dzieckiem, kiedy jej mąż bywał tylko na siłowni lub na spotkaniach ze znajomymi. Łucja stwierdziła, że dłużej tego nie wytrzyma i postanowiła szczerze porozmawiać z mężem o tym, że potrzebuje pomocy. Wtedy usłyszała od niego: „Pomogę ci w obowiązkach, ale pod jednym warunkiem: że schudniesz. Wstydzę się takiej żony i nie mam zamiaru spędzać czasu w domu z taką grubą krową”.


brak akceptacji


Łucja przeżyła wtedy straszny szok. Owszem, przytyła około 15 kg po urodzeniu córki, ale wciąż miała jedynie dolną granicę nadwagi. Nie znała Mariusza od takiej strony, ale to zdarzenie sprawiło, że zaczęła coraz bardziej zapadać się w sobie. Przestała jeść, ale co się z tym wiąże, przestała mieć na cokolwiek siłę. Jej wyniki w pracy były coraz słabsze. Dom stawał się zaniedbany. Mariusz nie krył się przed żoną z oglądaniem wysportowanych modelek o smukłych ciałach. Od czasu do czasu nawet pokazywał jej taką zołzę wypinającą pośladki i mówił: „widzisz, taka powinnaś być”. W dodatku Mariusz co jakiś czas wspominał żonie, że jak do roku nie będzie tak a tak wyglądać – to ją zdradzi, bo obecnie laski na niego lecą…


Na pytanie, czemu od niego wtedy nie odeszła, Łucja odpowiada: „ Bałam się, że nie dam sobie rady. Myślałam, że bez niego już totalnie nic nie znaczę. Czułam się wtedy jak śmieć. Jak naprawdę gruby śmieć”. Zanim Łucja cokolwiek postanowiła w życiu zmienić, musiała przejść bardzo bolesną drogę. Pewnego dnia, zapłakana i zamyślona, nie zauważyła czerwonego światła na skrzyżowaniu i spowodowała poważny wypadek. Gdy leżała w szpitalu, dotarło do niej, że potrzebuje pomocy. Nie tylko tej fizycznej, ale i psychicznej. Gdy tylko wyszła ze szpitala, rozpoczęła terapię u psychologa. Po roku terapii zdecydowała, że chce najpierw pozbyć się Mariusza, który rujnuje jej życie, a potem faktycznie wziąć się za siebie i schudnąć.


Wystąpiła o rozwód. Sprawa poszła o tyle gładko, że jak się okazało, Mariusz od kilku miesięcy sypiał już z pewną modelką i sam planował rozwód z żoną. Był to dla Łucji cios, ale z drugiej strony i ulga, że tak szybko została sama ze swoją czteroletnią córeczką, wolna od wszelkich kłopotów. Łucja twierdzi, że terapia bardzo jej pomogła – ale po tym, co przeszła, nie chce się już z nikim wiązać. Natomiast całą jej miłością jest córka, którą chce wychować przede wszystkim w poczuciu własnej wartości. A jeżeli chodzi o wygląd – kiedy tylko Łucja pozbyła się męża, tak odetchnęła z ulgą, że faktycznie sporo schudła. Jest zadowolona ze swojego wyglądu, ale nie jest to dla niej pierwszorzędną rzeczą w życiu. Zajmuje się teraz tyloma sprawami zawodowymi, że nie ma czasu się przejmować tym, ile centymetrów przybywa jej w udach.


Na koniec apel do was, drogie Kobiety! Nie dajcie sobie wmówić, że musicie wyglądać idealnie! Możecie dbać o siebie, ale to, ile ważycie, w żadnym stopniu nie decyduje o waszej wartości! Nie dajcie się zwariować! I wierzcie w siebie, bo jeżeli same nie będziecie w siebie wierzyły, to kto ma w was uwierzyć?

Mój facet mnie nie akceptuje - historia Łucji Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1
Komentarze(1)
    • ~Karina
      21 marzec 2017

      Powiem, że to smutna historia, a taki facet nie zasługuje na żadną kobietę. Ja osobiście też mam drobną nadwagę, ale chodzę na treningi do fitcurves i staram się wyglądać dobrze. Dali mi tam też specjalny program odżywiania, którego się trzymam, ale nie chce być chuda dla kogoś, tylko dla siebie i dla własnego zdrowia. Ćwiczę, bo chce a nie z powodu, że ktoś mnie zmusza.