Żyjemy w świecie pełnym chorób cywilizacyjnych. Przy chorych fizycznie gromadzi się tłum współczujących osób, bo przecież chorować nie jest łatwo – a co dopiero, gdy choroba jest śmiertelna. Ale co ma powiedzieć ktoś, kto cierpi na chroniczny brak miłości, potocznie zwany niekochaniem? 


„Nikt mnie nie kocha...”

Jak wygląda taka choroba? Osoby chorujące na brak miłości czują się wiecznie niekochane. Niezależnie od tego, czy mają partnera, czy też żyją samotnie, czują w sercu wielki niedosyt. Zwykle wiąże się to też z zaniżonym poczuciem wartości oraz z przykrymi doświadczeniami braku miłości, wyniesionymi z domu. Niestety na chroniczny brak miłości najczęściej cierpią kobiety, a pod wpływem czego podejmują wiele niewłaściwych decyzji przy wyborze mężczyzn. Jak zapewne wszystkie wiemy, mężczyźni potrafią być czasem bardzo interesowni i perfekcyjnie udawać w celu osiągnięcia jakiejś swojej prywatnej korzyści. Kobiety spragnione miłości często łykają ich haczyk i zakochują się w typach, które chcą je zwyczajnie wykorzystać. Przez każdą taką sytuację poczucie niekochania jeszcze bardziej się powiększa, przez co sytuacja się pogarsza. Jak temu zaradzić? Każdej kobiecie cierpiącej na „niekochanie” przydałaby się odrobina niezależności, wiary w siebie i miłości własnej. A także rozsądku, a nie ślepej gonitwy za miłością. Aby to zdobyć, przydatne mogą być różne formy terapii, ale i pracy z samą sobą, podczas której kobieta zda sobie sprawę z własnej wartości i atrakcyjności.


brak miłości


Chore na brak miłości

Dlaczego tak naprawdę czujemy się niekochane? Bo ktoś nam kiedyś powiedział coś złego? Bo ojciec nas nie chciał? Bo rodzice nas wiecznie krytykowali? Bo pierwszy i drugi chłopak z nami zerwali? Czy te osoby oby na pewno są warte tego, abyśmy zaprzątały sobie głowę tym, co kiedyś nam zrobiły? Czy nie potrafimy poczuć się na świecie potrzebne? Te i wiele innych pytań zadają sobie współczesne kobiety, które wciąż nie potrafią odnaleźć miłości, poczuć się potrzebne i kochane. Jak rozwiązać ten problem? Pozornie wydawać by się mogło, że rozwiąże je właściwy mężczyzna, który obdarzy je prawdziwym uczuciem.


Ale jednak nie. Tylko one same mogą wyleczyć się z choroby „niekochania”. Jak? Poprzez obdarzenie samych siebie miłością. Uciszenie krytycznego głosu wobec siebie. Docenienie swoich zalet. Sprawianie sobie drobnych i większych przyjemności. Jeżeli same siebie nie pokochamy, to na nic nam zda się miłość nawet najszlachetniejszego człowieka na świecie. Nie chodzi tu o egoizm, ale spojrzenie na siebie z miłością, akceptacją i radością. I tego wam właśnie życzę!

Niekochanie – najcięższa choroba współczesności Ocena: 5/5 Ilość głosów: 3