Żeby nie było – takie rzeczy się zdarzają. Rzadko, bo rzadko, ale są. To ciche przypadki kobiet, które wybaczyły swoim mężom. Ci z kolei postanowili o nie walczyć bardziej niż na początku związku. I pomimo że bolesnego momentu z życia się nie zapomni, pomógł on zbudować coś lepszego, piękniejszego. Bo jak mawiają: człowiek się uczy na błędach, a zdrada może być jednym z nich.


Czy zdrada jest do wybaczenia?

Beata jest szczupłą blondynką. Z zawodu księgową. Być może z lupą w ręku można by się dopatrzyć na jej twarzy drobnych zmarszczek, ale nie jest stara, a tym bardziej brzydka. Myślę, że wiele kobiet pozazdrościłoby jej figury. Nie można pojąć, czemu mąż zaczął ją zdradzać. Ma w sobie wszystko: inteligencję, urok osobisty. Chyba jednak mężowi Beaty nie chodziło ani o wygląd, ani o osobowość, ale o przygodę. Na szczęście w porę zrozumiał, że kogoś rani. Pewnego dnia przyniósł jej pudełeczko z zestawem srebrnej biżuterii i powiedział: „Przepraszam”. Beata nie miała pojęcia, o co chodzi, toteż niepewnie spojrzała na męża, prosząc o wyjaśnienia. A ten rozpłakał się, obnażając się z całej męskości. Wyznał Beacie, że zdradzał ją przez ostatnie trzy miesiące, aż w końcu dotarło do niego, że rani kobietę, której przysięgał dozgonną miłość.


zdrada


Czy zdrada oznacza rozwód?

Beata nie chciała go widzieć. Nie ukrywa, że była w szoku, kiedy usłyszała tę informację. O zdradzie męża nie snuła nawet domysłów. Od razu przeszło jej przez myśl – rozwód. Ale co z dziećmi? Czuła przeogromną gorycz w sercu: „dlaczego właśnie mnie to spotkało?”. Każdego dnia z niechęcią odpowiadała na próby pojednania męża, który wyjątkowo zaczął dbać o dzieci i o nią samą. Po kilku tygodniach mijania się jak cienie zaproponował rozmowę. Beata była pewna, że znów chce jej wyznać coś odnośnie do kochanki. Ale rozmowa nie miała odbywać się w domu. Mąż zaproponował Beacie przejażdżkę. „Oho – pomyślała – najwyższa pora poznać jego kochankę.” Ale niemało zaskoczyło kobietę, kiedy zatrzymali się w ulubionym miejscu Beaty z młodości, przed górą, na którą często wspinała się z przyjaciółmi. Wprawdzie radość Beaty nie równała się jej ciekawości i zdziwieniu, ale i tak była ogromna. Tym bardziej, że podczas wspinaczki wreszcie porozmawiała szczerze z mężem o tym, co łączyło go z kochanką. Sam seks, wypruty z wszelkich emocji, nawet nie było w nim tak wiele pożądania, co chęci przeżycia czegoś nowego.


Oczywiście to nie było to żadne wytłumaczenie zdrady. Ale Beata po raz pierwszy doceniła, że właściwie jej mąż sam się do tego przyznał. Gdyby nie przyznał się, ona niczego nieświadoma, mogłaby zachowywać się jak jego żona aż do tej pory. Właściwie mógł porzucić romans i się nie przyznać, ale on w ramach oczyszczenia i zadośćuczynienia wybrał opcję z wyznaniem żonie całej prawdy. Na szczycie góry, gdy Beata patrzyła w dal, mąż przykląkł przy niej i wyciągnął prześliczny pierścionek, pytając: „Czy zostaniesz na nowo moją żoną?”. Beata była wzruszona, Nie potrafiła odmówić. Pragnęła tego człowieka. I zdała sobie sprawę z czegoś pięknego – że potrafi przebaczać. Wtedy poczuła się taka lekka i szczęśliwa.


Zdrada - czy warto dać drugą szansę?

Gdy wrócili do domu, najstarsza z córek, widząc że wyszli gdzieś razem, spytała: „Załatwialiście rozwód?”. Beata zaniemówiła. Nic nie mówiła o całej sytuacji dzieciom, ale widocznie musiały zaobserwować że coś nie gra lub podsłuchać. „Ależ skąd. Pogodziliśmy się z mamą i teraz będziemy jeszcze szczęśliwszą rodzinką!” – powiedział mąż Beaty, biorąc najmłodszą z córek na ręce.

Beata ze szczegółami potrafi opisać tamte wydarzenia. Ale od pamiętnego dnia oświadczyn na górze minęły już dwa lata. Po tym czasie można już wywnioskować, czy warto było dać szansę. Beata twierdzi, że pamięta tamten ból, ale już ją nie boli. Doceniła męża za szczerość i odwagę i nie żałuje. Jest teraz bowiem jeszcze lepszym mężem i ojcem niż przed całą tą sytuacją. Oczywiście kłócą się, ale jej mąż przede wszystkim dba, żeby kładli się spać pogodzeni i żeby w ich małżeństwie nie brakowało seksu. A kiedy zbiera mu się na przygody, zazwyczaj organizuje jakąś ogromnie ciekawą wycieczkę, na którą zabiera całą rodzinę. Beata twierdzi, że nie ma co wracać do mrocznej przyszłości, skoro ona już nigdy się nie powtórzy.


I my całkowicie się z nią zgadzamy. Zamiast rozpamiętywać przykre wydarzenia z przeszłości, lepiej skupić się na tym, co mamy tu i teraz.

O małżeństwie, które przetrwało zdradę Ocena: 3/5 Ilość głosów: 2
Komentarze(7)
    • ~Mart
      29 styczeń 2017

      Czy to jakieś opowiadania na konkurs literaci w gimnazjum? Nie? To dziwne, bo taki reprezentuje poziom.

      • ~gość
        31 styczeń 2017

        dokładnie takie mam wrażenie

      • ~mimi 37
        29 styczeń 2017

        jezu jakie bzdury...;/
        nie chodzi o temat , trylko o poziom wypowiedzi
        odlakowuje strone

        • ~Gość
          29 styczeń 2017

          Kwestia czasu, że zrobi to samo…jest bezkarny!!!

          • ~zlotko
            30 styczeń 2017

            Co to znaczy: "A kiedy zbiera mu się na przygody..." - dalej mu się chce? To znaczy, że nic nie zrozumiał

            • ~Gość
              30 styczeń 2017

              Żałuję 5 minut, które poświęciłam na przeczytanie tego badziewia...

              • ~Kasia35
                30 styczeń 2017

                Tylko, czekać aż Beata w pracy bądź gdzie indziej pozna, przystojnego fantastycznego faceta. Bo jest ich sporo, zawsze i wszędzie i nie bedzie miała oporów by mieć romas. Zdrada nie kończy małżeństwa, zdrada otwiera drzwi dla osoby zdradzonej. Oni sie nie rozwiądą bedą szczęśliwi ale i tak każde badź tylko Beata bedzie miała drugie życie. Nie odrazu ale za jakiś czas. Zdrada zawsze coś kończy, może nie małżeństwo ale magiczna wieź, coś intymnego co wcześniej było tylko ich. Takie niestety jest życie. A wielu mężczyzn nie rozumie tego.