Wnet 14 lutego, dzień tak uwielbiany, jak i znienawidzony i choć na ogół osoby w związkach ten dzień kochają, a single nienawidzą, to jednak nie jest to reguła. Wiele osób opowiada się za tym, że po co taki dzień, skoro wzajemną miłość można wyznawać sobie codziennie. Z drugiej strony być może walentynki zmuszą choć raz w roku naszego faceta, żeby kupił nam kwiaty, których przecież nie kupuje na co dzień. A tych, którzy przeżywają platoniczną miłość, może sprowokować, by w końcu wyznać ją osobie, którą się nią darzy. To jak to naprawdę z tymi walentynkami jest?


Walentynki – czy jest sens je obchodzić?

Zwyczaj obchodzenia walentynek dotarł do nas z Ameryki i bardzo dobrze zaaklimatyzował się w polskim społeczeństwie. Obecnie przed walentynkami każdy sklep oferuje specjalne prezenty na tę okazję, począwszy od walentynkowych ciasteczek, a skończywszy na sprzęcie RTV. W szkołach jest zwyczaj wrzucania walentynkowych kartek dla obiektów swoich westchnień do specjalnych skrzynek i poprzez pocztę walentynkową docierają one do adresatów. Z jednej strony to fajny i łatwy pomysł, by wyznać komuś miłość, z drugiej strony powoduje to pogrążanie się w smutku mniej popularnych osób, które nie otrzymują żadnej walentynki.


Walentynki


Oprócz niechęci singli do obchodzenia tego święta istnieje jeszcze jeden problem: to święto okropnie się skomercjalizowało. Nie jest już to romantyczne wyznawanie miłości drugiej osobie, a prawie współzawodnictwo w kupowaniu najdroższych (w dodatku niestety niepraktycznych) prezentów. Walentynki to drugie zaraz po Świętach Bożego Narodzenia wydarzenie, podczas którego sklepy zasypują nas milionem ofert. I nie sposób obok tego przejść obojętnie. Witryny sklepowe udekorowane są mnóstwem serc i kuszące coraz to lepszymi promocjami. Spacerując po galerii handlowej, możemy postawić sobie pytanie: „Czy naprawdę tak wygląda prawdziwa miłość?”. To niestety przykre, ale we współczesnym świecie miłość często przybiera formę przekupstwa. „Co dostałaś na walentynki?” – to typowe pytanie, zadawane sobie przez przyjaciółki po 14 lutym. Skupiamy się na prezentach materialnych, zapominając, że one są bardzo niewielkim wyznacznikiem miłości. W dodatku bardzo marnym i nietrwałym. Jednak na szczęście jeszcze istnieją pomysłowe osoby, które zamiast kupować na ten dzień pierwszego lepszego lub pierwszego droższego pluszaka, wysilają się na coś bardziej oryginalnego.


Wyjątkowy prezent na Walentynki

Czuły, długi list, ciekawa wycieczka czy akcesoria własnej roboty (portret, wiersz, figurka z drewna lub z metalu). I wcale nie chodzi tu o oszczędność pieniędzy, ale zaangażowanie. Bo pluszaka można kupić dla dziesięciu dziewczyn – ale na struganie rzeźby dla dziesięciu już by nie starczyło czasu, a tym bardziej serca. Rzeczy własne roboty są świetnym dowodem miłości. Że komuś chce się spędzać długie godziny (nierzadko po nocach), aby coś dla tej drugiej osoby zrobić. Niestety przechodząc przez miasto widzimy jedną, drugą, trzecią reklamę, potem dziesiątą promocję i idziemy na łatwiznę, to znaczy do sklepu. I to nie po materiały do zrobienia czegoś, ale po gotowy produkt. Nie mówię, żeby tego w ogóle nie robić. Czasem dobry prezent ze sklepu też ucieszy. Ale nie dawajmy go ot tak. Tylko dorzućmy coś od siebie. I to nie tylko „kocham cię”, które to powinnyśmy wypowiadać na co dzień.

Walentynki – komercyjne święto, czy okazja do wyznania miłości? Ocena: 5/5 Ilość głosów: 1
Komentarze(1)
    • ~gruszka
      6 luty 2017

      W Stanach chyba bardziej się czci to święto, u nas mniej, ale jest widoczne. Wszystkie pary chodzą do kina albo do restauracji. No i faktycznie dziewczyny liczą, że uczucie wypowiedziane w ten dzień jest silniejsze. Ja w tamtym roku nic nie dostałam, nawet życzeń i koleżanki się trochę naśmiewały ze mnie. Przejęłam inicjatywę i zabieram swojego faceta do tunelu aerodynamicznego w wielkopolsce. Może troche nietypowo, ale najważniejsze, że razem